
prof. dr hab. Marek S. SZCZEPAŃSKI
PODRÓŻE PO
MNIEJSZYM NIEBIE
Edukacja lokalna i regionalna w oglądzie
socjologicznym
Ojczyzna? To dwóch,
trzech ludzi których znam.
Jean Genet
1. Ojczyzna
prywatna - ojczyzna lokalna
Od kilkunastu już lat
jesteśmy świadkami "odżywania
lokalizmów i regionalizmów",
ożywienia ruchów samorządowych,
mniejszości etnicznych czy wyznaniowych.
Innymi słowy, stając się obywatelami
Europy i świata nierzadko pozostajemy
wciąż przypisani do "małej
ojczyzny prywatnej", zwanej niekiedy
metaforycznie mniejszym niebem, a
zatem do niepowtarzalnego miejsca na
ziemi kształtującego naszą
osobowość. Rodzinna wieś, miasteczko
czy miasto, istniejące tu i teraz, są
ludziom zazwyczaj bliższe niźli
nieskonkretyzowany, nieczytelny i obcy w
istocie świat czy kontynent. I nie
zmienia tego fakt, iż ludzie z takiej
ojczyzny doskonale znani i bliscy,
potrafią być dokuczliwi, natrętni,
zajęci kolportażem lokalnych plotek. Z
całą niemal pewnością można zatem
powiedzieć, iż mała ojczyzna, symbol
miejsca oraz społeczności lokalnej,
stanowi naturalne dopełnienie i
continuum zarazem ojczyzny wielkiej,
ideologicznej. Warto na marginesie
przypomnieć, że upowszechnione przez
Stanisława Ossowskiego pojęcia ojczyzna
prywatna (mała) i ideologiczna (wielka)
mają niemiecki rodowód. W tym właśnie
języku istnieje terminologiczna diada: heimat
oraz Vaterland, precyzyjnie
referująca istotę obu ojczyzn.
Dowartościowanie małych
społeczności ważne jest z wielu
powodów. Otóż powojenne losy Polski,
deformujący wpływ realnego socjalizmu,
polityka władz centralnych wobec
rodzimych regionów, sprawiły, iż wielu
mieszkańców rozluźniło lub
postradało związki z ojczyzną
prywatną. Jednocześnie ich dzieci są
już - lub w najbliższej przyszłości
stać się mogą - ludźmi bez ojczyzny
prywatnej. Prawdę o tej ojczyźnie warto
przeto - i trzeba - im wszystkim
przypominać. Nie można jednocześnie
zaniedbywać solidnej i starannej
edukacji obywatelskiej, dotyczącej
zwłaszcza udziału Polski w przyszłych
strukturach i instytucjach europejskich,
w społeczeństwach wielokulturowych,
opartych na pierwiastku tolerancji.
Jedynie równoczesne i równoległe
kształcenie prywatnoojczyźniane
i kontynentalne daje młodziankowi
z szkoły podstawowej i ponadpostawowej
szanse dobrego funkcjonowania w
zmieniającej się rzeczywistości
europejskiej, polskiej i regionalnej.
Warto może pamiętać, iż pojęcie
"ojczyzna prywatna" pochodzi
najprawdopodobniej od starogermańskiego
"heimskepija", oznaczającego
pierwotny związek między domem i
wielkim kosmosem, cywilizacja
planetarną.
2. Gmina i
ojczyzna prywatna
"Gmina - pisał przed
stu pięćdziesięciu laty Alexis de
Tocqueville - to jedyny związek, który
posiada tak bardzo naturalny charakter
że powstaje samorzutnie wszędzie tam,
gdzie gromadzą się ludzie.
Społeczność gminna pojawia się więc
u wszystkich ludów, niezależnie od ich
zwyczajów i praw. Człowiek stworzył
monarchię i ustanowił republiki, gmina
zaś zdaje się pochodzić wprost od
Boga". Ta historyczna już pochwała
lokalizmu dobrze ilustruje wciąż
aktualny pogląd na potencjalną rolę
społeczności lokalnych, ojczyzny
prywatnej czy "zaścianka" w
procesach rozwojowych. To co w nauce i
eseistyce przez lata odkrywali Platon, A.
Tocqueville czy później Alvin Toffler,
a co metaforycznie nazywać można
"mniejszym niebem", w
literaturze najpiękniej opisywali Iwan
Turgieniew, John Steinbeck, William
Faulkner, Wasyl Szukszyn, Władysław
Reymont czy inny laureat literackiej
nagrody Nobla - Gabriel Garcia Marquez.
Wydaje się nawet, iż wymyślone przez
Marqueza miasteczko Macondo, z
niepowtarzalną galerią zaściankowych
postaci, takich jak Urszula, Jose
Arcadio, Amaranta, jest idealnym
wyobrażeniem ojczyzny prywatnej i
miejsca. Fizycznie Macondo nie istnieje,
ale jednocześnie dostrzec je można
wszędzie, w Chorzowie, Bieruniu, na
Rynku Wieluńskim, Zawodziu, w Wyrach,
Gostyni, Kobiórze czy Piasku. Wciąż
bowiem powszechne jest tam przypisanie do
oswojonego miejsca, tworzenie jego
historii, nobilitowanie ojczyzny
prywatnej i - przez to - wartości
regionalnych, czasem nawet ich
mitologizowanie.
Nie wdając się w tyleż wyczerpujące
co jałowe spory definicyjne można
jednak wyeksponować kilka cech ojczyzny
prywatnej, spośród których jedna jest
najistotniejsza. Przede wszystkim ten typ
ojczyzny przypisany jest konkretnym
miejscom. Powszechnie dziś stosowane w
nauce rozróżnienie między
"miejscem" i
"przestrzenią" przeprowadził
Yi-Fu Tuan, amerykański geograf
chińskiego pochodzenia.
"Przestrzeń - pisał - jest w
zachodnim świecie powszechnie przyjętym
symbolem wolności. Przestrzeń stoi
otworem, sugeruje przyszłość i
zachęca do działania /.../. Zamknięta
i uczłowieczona przestrzeń staje się
miejscem. W porównaniu z przestrzenią,
miejsce jest spokojnym centrum ustalonych
wartości. Istotom ludzkim potrzebne jest
zarówno miejsce, jak i przestrzeń
/.../. Miejsce to bezpieczeństwo,
przestrzeń to wolność: przywiązani
jesteśmy do pierwszego i tęsknimy za
drugą. Nie ma lepszego miejsca niż
dom". Przestrzeń symbolizuje przeto
daleki świat, mało znany, chociaż
kuszący rozmiarami i wyobrażaną
wolnością; miejsce zaś - uosabia
mikroświat uporządkowany, swojski,
nieco krępujący ale za to całkowicie
bezpieczny. Miał zatem racje Horst
Bienek, pisarz niemiecki urodzony na
Górnym Śląsku, iż ojczyzna to w
pierwszej kolejności dzieciństwo i dom
rodzinny. Taką ojczyzną dla mnie samego
pozostała Częstochowa, a układem
emocjonalnego odniesienia nie tylko dom
rodzinny, ale także groby moich
najbliższych, znaczące i symboliczne
elementy związków z konkretnym
miejscem. Cmentarz zawsze jest bowiem
zwornikiem trzech grup społecznych: tych
którzy już odeszli, tych którzy żyją
i tych wreszcie, którzy dopiero się
narodzą.
Społeczności lokalne cechuje - gdyby
użyć terminologii teatralnej -
ograniczona liczba aktorów, a
zachodzące między nimi relacje mają
charakter bezpośredni, określany mianem
kontaktów twarzą w twarz. Ludzi z
lokalnej sceny łączy pewna wspólnota
celów i środków wynikająca ze
wspólnoty życia codziennego. Chodzi
tutaj o zbiór wartości i norm
opierających się w znacznym stopniu
historycznym przemianom i regulujących
zachowania codzienne, ustalających ich
rytmy czy cykle. Na koniec wreszcie,
społeczności lokalne charakteryzuje
swoista samowystarczalność i całe
niemal życie tworzących je ludzi
upływać może w ich obrębie. Z
nostalgią wspominam jedne z pierwszych
moich badań prowadzonych w Bogucicach,
stanowiących przecież dzielnicę
Katowic. Ale dla mieszkających tam
starzyków wyjazd do centrum, był - jak
to określali - wyprawą do miasta,
uciążliwą i podejmowana niechętnie.
Wszak w najbliższym otoczeniu był
kościół, cmentarz, szpitalik,
kopalnia, niezbędne sklepy i punkty
usługowe. Życie w takiej - umarłej
już - klasycznej społeczności lokalnej
toczyło się zatem zgodnie z rytmem
życiowym człowieka, który najpierw
rodzi się, uczy, pracuje, choruje i na
końcu umiera pośród bliskich oraz
najbliższych, doskonale znanych osób z
lokalnej sceny społecznej.
3. Ludzie bez
ojczyzny prywatnej?
Badania socjologiczne
prowadzone w nowych zespołach i
"osiedlach" miast
górnośląskich, zagłębiowskich czy
częstochowskich dowodzą jednoznacznie,
iż mieszkający w nich ludzie i ich
dzieci w skromnym stopniu identyfikują
się z blokowiskami, zbudowanymi z
wielkiej płyty, pozbawionymi wartości
symbolicznych i treści kulturowych,
amorficznymi i nieznacznie
zróżnicowanymi. Genius loci, czyli duch
miejsca, który jest zawsze decydującym
elementem składowym ojczyzny prywatnej
został z blokowisk-sypialni wyrugowany.
Można zatem przyjąć, iż nauka o
takiej właśnie ojczyźnie będzie w
Jastrzębiu, Tychach i w większości
nowych "osiedli" Górnego
Śląska, Zagłębia Dąbrowskiego czy
całej Polski poważnie utrudniona, choć
z całą pewnością możliwa.
Przestrzeni kraju nie zapełniają bowiem
wyłącznie wielkie zespoły mieszkaniowe
- kojarzone często przez młodzież jako
symbole nowoczesności - ale wpisane są
w nią również ginące już stare
kwartały o znacznych walorach
historycznych i symbolicznych, muzea,
pomniki przyrody, miejsca o dużych
treściach kulturowych i symbolicznych.
Nawet ponure hałdy skały płonnej,
przepastne wyrobiska górnicze i
zapadliska mogą być pomocne w nauczaniu
o ojczyźnie prywatnej i jej historii.
Nieodzowna jest jednak wysoka
wrażliwość nauczyciela i ucznia,
której nie można wykształcić
wyłącznie w wyniku formalnej edukacji.
W znacznej bowiem stopniu wynosi się ją
ze środowiska rodzinnego, zwłaszcza
rodzicielskiego, społeczności lokalnej
i zbiorowości pozaszkolnych. Trudno w
tym miejscu nie przywołać refleksji
znakomitego artysty Franciszka
Starowowieyskiego, świadczącym o tym
jak inaczej postrzegać i opisywać
można trwałe elementy górnośląskiego
pejzażu. "Hałdy - powiada
Franciszek Starowieyski, potomek Georga
von Gische'go, fundatora katowickiego
Giszowca - świadczą o tym, że zdarzył
się w XIX wieku wielki wybuch przemysłu
i taki właśnie pejzaż stworzył.
Hałdy - dodaje - tak jak katedry, zamki
należą już do zabytków. Przed
Piekarami znalazłem cudowne miejsce, tam
ostały się hałdy z huty metali,
kolorowych, jest tam przepiękna szlaka
wymieszana z żużlem. Piękne hałdy,
intensywnie czerwone, ze wspaniałą
strukturą spękań, małymi grotami.
Dookoła tych hałd wytworzył się
dziwny mikroklimat, dziwna rozbuchana
flora. Na przedmieściach Katowic były
wełnowieckie hałdy - nieduże, lano je
na gorąco. Wyglądały jak skały
ulubione przez chińskich malarzy epoki
Kang-Szi. Były to ażurowe formy z
prześwitami, jakieś pnącza się tam
snuły, zielska. Hałdy były
szaro-czarno-brązowe. Swego czasu
namawiałem swojego byłego teścia -
powiada dalej F. Starowieyski - który
był tutaj architektem miejskim, aby
zachować te hałdy jako rzeźby.
Niestety te hałdy wyrównano".
Waga tej indywidualnej i profesjonalnej
wrażliwości w edukacji regionalnej
trudna jest do przecenienia. Jej brak
oznacza bowiem konieczność
psychologicznych, pedagogicznych czy
socjotechnicznych nacisków na
nauczyciela, ucznia, rodziców i
instytucje pozaszkolne w upowszechnianiu
tego typu edukacji. Tym samym w procesie
wymuszonego kształcenia tworzy się -
jak można powiedzieć z pewną dozą
przesady i przewrotności - ojczyznę
prywatną bez ludzi, zaspokajając tym
samym potrzeby regionalistów,
entuzjastów ojczyzn lokalnych, ale nie
rzeczywistych odbiorców takiego
przekazu.
4. Edukacja
regionalna a ojczyzna prywatna
Edukacja regionalna,
określana niekiedy mianem edukacji
środowiskowej, ma na Śląsku, w
Wielkopolsce i całym kraju bogate
tradycje do których można i należy
sięgać bez względu na stale
zmieniające się projekty oraz programy
nauczania przygotowywane w MEN. W Polsce
międzywojennej i powojennej bez trudu
dostrzec można stale zmieniające się -
zazwyczaj ze względów politycznych -
zainteresowanie tym typem kształcenia. Z
jednej bowiem strony, separatystyczne
tendencje dostrzegalne w
"Rzeczypospolitej Kresowej",
jak i propagowane w Polsce realnego
socjalizmu hasło o jedności narodu, nie
mogły pozostawać bez wpływu na
ograniczanie czy wręcz rugowanie - z
programów kształcenia - wielu treści
regionalnych i lokalnych. Te historyczne
już doświadczenia są pouczające,
albowiem dowodzą one iż politycznie
uwarunkowane ingerencje w system edukacji
zmierzające do minimalizowania
przekazów regionalnych prowadzą niemal
zawsze do rezultatów odwrotnych od
zamierzonych. Zamiast ograniczać czy
pacyfikować separatyzmy, jeszcze
bardziej je wzmacniają, zamiast
wyciszać konflikty etniczne w regionach
pogranicza przyczyniają się do ich
eskalacji. Ułatwiają też procesy
dystansowania się znacznej części
ludności z takich właśnie regionów od
kultury narodowej i poszukiwania nowej
ojczyzny ideologicznej, ulokowanej poza
granicami Polski.
Wszystkie te okoliczności
jednoznacznie przemawiają za powrotem do
szkół albo przedmiotu zatytułowanego
Wiedza o ojczyźnie lokalnej, albo też
poważnego wzmocnienia treści lokalnych
i regionalnych w procesie kształcenia
geograficznego, historycznego,
polonistycznego, obywatelskiego,
katechetycznego czy bibliotecznego.
Konieczne są także równoległe zabiegi
zmierzające do upowszechniania wiedzy o
regionach polskich poza ich granicami.
Podręcznikowa historia kraju nie może,
i nie powinna być jedynie historią
Kongresówki, ale uwzględniać musi losy
Śląska, Wielkopolski, Małopolski,
Pomorza czy Warmii.
Projektowany przedmiot, wiedza o
ojczyźnie lokalnej, winien składać
się z przynajmniej sześć elementów1:
1. mikroekologii czyli
wiedzy o lokalnym środowisku
przyrodniczym i możliwościach
ekorozwoju,
2. mikrogeografii czyli wiedzy o
lokalnej topografii,
3. historii społeczności lokalnej
czyli wiedzy o lokalnych wydarzeniach
i lokalnych bohaterach, lokalnych
strukturach i rozwiązaniach
politycznych, lokalnym sporcie,
4. socjologicznej wiedzy o
społeczności lokalnej, w tym wiedzy
o krainach kulturowych Polski, o
koniecznych przeobrażeniach
gospodarczych i cywilizacyjnych
poszczególnych krain,
5. wiedzy o literaturze regionalnej
oraz gwarze i jej lokalnych
odmianach.
6. wiedzy o lokalnej kulturze
materialnej (urbanistyka,
architektura), lokalnej twórczości
artystycznej (muzycznej, malarskiej,
rzeźbiarskiej) i rzemieślniczej.
Mikroekologia winna
dostarczać uczniom podstawowej wiedzy o
środowisku przyrodniczym regionu,
traktowanym wszakże jako swoista
wartość kulturowa, współtworzącą
lokalną tożsamość społeczną.
Przyroda nie może być postrzegana przez
ucznia jako zbiór niewyczerpalnych
wręcz zasobów eksploatowanych na
Śląsku od dwustu już lat.
Kulturalistyczne, a nie instrumentalne,
pojmowanie środowiska w mikroekologii
bliskie jest lansowanemu przez wiele
instytucji międzynarodowych podejściu
określanemu mianem ekorozwoju.
Najogólniej ujmując, chodzi o taki
rozwój społeczny, który jest
skoordynowany z warunkami
środowiskowymi, nie prowadzi do dalszej
degradacji przyrody, choć wykorzystuje
jej zasoby.
Nauczanie mikrogeografii
winno prowadzić do znajomości lokalnej
topografii, ukształtowania terenu, nazw
wzgórz, biegu i nazw rzek, poznania
pomników przyrody. Niezwykle ważne jest
również odtworzenie lokalnych legend i
podań związanych z miejscowymi nazwami
geograficznymi. Wysoce wartościowe
okazać są mogą również poszukiwania
etymologicznego, tym bardziej, iż w
wielu regionach kraju mają one długą i
dobrą tradycję.
Edukacja z zakresu historii lokalnej
winna pozwolić uczniom na :
- rekonstruowanie
najważniejszych wydarzeń z
życia rodziny i najbliższego
środowiska,
- objaśnianie
zabytków historycznych w
najbliższej okolicy, rozumienie
związanych z nim legend i
podań.
Wydaje się jednak, iż
ten typ edukacji powinien również
pozwalać wychowankom na rozumienie
lokalnej ikonografii, zwłaszcza zaś
herbu miasteczka czy miasta, ułatwiać
rekonstrukcję rodzinnej genealogii czy
poznawać etymologię własnego nazwiska.
W rezultacie kształcenie
mikrohistoryczne budzić może:
- autentyczne, a nie
wymuszone zainteresowanie losami
własnej rodziny, zbiorowości i
społeczności lokalnej,
regionalnej,
- postawy ochronne
wobec zabytków postrzeganych
przez ucznia jako nośniki
wartości symbolicznych i
kulturowych, związanych
nierzadko z jego własną
rodziną.
Socjologiczna wiedza o
społeczności lokalnej winna ułatwiać
uczniowi rekonstrukcję kluczowych
elementów tożsamości kulturowej
społeczności lokalnych, ukazywać
społeczną historię ojczyzn prywatnych,
ich wielokulturowość i tradycję.
Ważnym elementem Wiedzy o ojczyźnie
lokalnej jest wiedza o literaturze
regionalnej oraz o gwarze i miejscowych
jej odmianach. Ten typ kształcenia w
najmniejszym jednak stopniu nie może
oznaczać jakiegokolwiek zaniedbywania
nauki o literaturze polskiej i języku
literackim. Winien natomiast być wobec
tej nauki komplementarny. Elementy wiedzy
o miejscowej gwarze, znaczeniu
najważniejszych jej pojęć winny
utrwalać u ucznia przekonanie, iż
znajomość gwary nie jest niczym
wstydliwym, a w wielu przypadkach
stanowić może powód do dumy i
podkreślania indywidualnej tożsamości.
Ostatnim choć wcale nie
najmniej ważnym elementem strukturalnym
projektowanego przedmiotu jest wiedza o
lokalnej kulturze materialnej
(urbanistyka, architektura), lokalnej
twórczości artystycznej (muzycznej,
malarskiej, rzeźbiarskiej) oraz
rzemiośle artystycznym i reliktowym.
Winna ona ukazywać niepowtarzalne cechy
i ryty historycznych rozwiązań
urbanistyczno-architektonicznych
rzutujących na współczesne układy
przestrzenne miasta, miasteczka czy wsi,
dostarczać podstawowych informacji o
stylach w architekturze, w tym zwłaszcza
obecnych w ojczyźnie lokalnej,
eksponować dokonania profesjonalnych i
nieprofesjonalnych artystów oraz
przedstawicieli rzemiosła artystycznego
i reliktowego (np. metaloplastyków,
ludwisarzy, rusznikarzy).
5. Finis mundi
czyli zakończenie
W literaturze z gatunku
science fiction zawierającej opisy
cywilizacji światowej i przyszłej jej
ewolucji znaleźć można oceny niezwykle
pesymistyczne i katastroficzne. Coraz
bardziej dominująca staje się teza o
apokaliptycznym końcu świata lub co
najmniej o jego zmierzchu (finis mundi).
Nawiasem mówiąc pojęcie Europa,
pochodzące zapewne z języka
akadyjskiego erebu także oznacza
zmierzch i schyłek. Jednocześnie w
literaturze pięknej poświęconej
zaściankowi, "ojczyźnie
prywatnej", stosunkowo częste są
opisy pochwalne i wyidealizowane.
Podobnie jest w nowszej eseistyce
naukowej. Tworzący ją autorzy zalecają
zarazem przesunięcie rozwojowych
punktów ciężkości z wielkich
systemów społecznych do układów
lokalnych, prywatnoojczyźnianych. Nie
oznacza to bynajmniej lekceważenia
sprawczej roli wielkich społeczeństw
kontynentalnych i planetarnych;
dowartościowuje natomiast zbiorowości
lokalne i regionalne. Dla wielu z nas to
one są rzeczywistością podstawową.
1 Zbliżony
projekt edukacji
środowiskowo-regionalnej przygotował
Roman Liczba, nauczyciel z I Liceum
Ogólnokształcącego im. J. Słowackiego
w Chorzowie. Eksponowane miejsce zajmują
w nim trzy kręgi społeczne: dom,
parafia, szkoła a także dwa miejsca:
Chorzów i Śląsk. Istotna role
przypisał też Autor - z racji
profesjonalnych zainteresowań - językom
obcym, w których przekazywać można, w
sposób atrakcyjny wiedzę o bliskim i
najbliższym otoczeniu.
|